Sadpol i malinki

Jeśli uważasz że któryś pracodawca jest nierzetelny to napisz o nim.
Awatar użytkownika
czarnaewa
Administracja forum
Posty: 883
Rejestracja: czw sty 25, 2007 1:24 am
Lokalizacja: Orneta
Kontakt:

Sadpol i malinki

Postautor: czarnaewa » pt sie 10, 2007 5:58 pm

Praca na plantacji truskawek i malin, hotel lub dojazd firmowym autobusem. 660 777 766

Szukając pracy sezonowej natkniemy się na to ogłoszenie. Jest w każdym wydaniu poniedziałkowej GW. Dzwoniąc pod podany numer dowiemy się iż zarobimy minimum 40 zł i mieszkać będziemy w 4 osobowych domkach.

Po przyjeździe na domki ( ulica Bindugi ) zostałam zakwaterowana z parą Ukraińców, bardzo sympatyczni ludzie, jak się okazało jedni z nielicznych. Co ciekawe pracowali 2 lata temu na sławnej już farmie firmy S&A w UK też przy truskawkach. Ciekawe iż tamtą pracę wspominają z łezką w oku. Obiecane domki okazały się starym ośrodkiem wypoczynkowym. Jak się nie mylę, to dach pokryty jest eternitem, przynajmniej tak to wygląda. Ale nie jestem pewna. Jednak lepiej uważać, bo większość domków ma uszkodzone płyty i jeśli to rakotwórczy azbest w eternicie to nie wesoło. Po zakwaterowaniu poszliśmy sprawdzić warunki socjalne. Kuchnia to 2 kuchenki postawione w wojskowym namiocie i jedna lodówka dla wszystkich. Kto zaryzykuje ten zostawi swoją kiełbasę, jajka itp. Czy towary te nie zmienią właściciela?, nie sprawdzałam. Kobiece prysznice trochę bardziej zadbane, jest tylko jedno ale..... nie ma ciepłej wody. To znaczy teoretycznie była tylko że ja jej niegdy nie widziaółam. W sumie to żaden problem, dziewczyny myją się u chłopaków. U nich jest tylko problem z wyregulowaniem temperatury wody. Leci albo zimna albo wrzątek. Wizyta w męskich toaletach pozbawia nas wszelkich złudzeń, tu mieszka dzicz i im to nie przeszkadza. Po przespanej nocy na pseudo materacach i tak już pamiętasz tylko o swoich bolących plecach. Pobudka zaplanowana tak, aby zdążyć na firmowy autobus o 6.30 który zabierze nas na plac koło siedziby firmy. Tu brygadziści porozdzielają ludzi na konkretne prace i autobusami pojedziemy na pola. Z tego, co mi wiadomo jest tego coś około 400 ha. Maliny i truskawki. Każdy pracownik ma karteczkę z indywidualnym kodem, który brygadzistki muszą wbić do swoich maszynek. Jeśli tego pracownik nie zrobi na rozpoczęcie dnia i koniec dniówki oraz przy zmianie pracy w ciągu dnia to traci dniówkę bo nie da się juz tego odkręcić. Tak mi powiedziano. Pierwszego dnia poszliśmy w maliny. Od tego, jaki grupa dostanie teren zależy twoja kasa. Za pojemniczek dostaniesz 80 groszy. Zbieramy z podziałem na 3 sorty: ciemne, czerwone i draśnięte, czyli skaleczone. Jeśli masz do zbierania z pola, na którym nic nie ma to cienko widzę twoją dniówkę. My pierwszego dnia po zbiorze wyrywaliśmy też zielsko z truskawek. Stawka za tą pracę to już w ogóle niezła farsa. Nie mam pojęcia jak jest wyliczana. W każdym razie po skończonej pracy o godzinie 17 moje konto wzbogaciło się o 23 zł. Nazbierałam 12 pojemników malin i reszta za pielenie. Niedziele są wolne a wypłaty, co sobota. Po przepracowanych 3 dniach postanowiłam skończyć eksperyment. Średnio na godzinę wyszło coś około 3 zł. Były też osoby, co miały dniówkę 70 zł. Zbieraliśmy też i na takim polu gdzie było naprawdę dużo malin. Jak są dzielone pola nie mam pojęcia. Lepsze stawki szło też zarobić przy zbiorze truskawek. Tu za 0,5 kg pojemniczek dostajemy 40 groszy. A trafiają się naprawdę duże truskawki. Co najbardziej raziło mnie w tej pracy? Słownictwo brygadzistek rodem z prl-owskich PGR-ów. Wkoło słychać tylko kurw.... itp perełki słownikowe polskiej łaciny. :oops: Ukraińców, których było bardzo dużo też traktowano nieciekawie. Szczerze mówiąc odniosłam wrażenie, że oni też nie przepadają za Polakami. Pracowali też Białorusini i Czeczeńcy. Brakuje widać u nas pracowników, którzy dadzą się wprowadzić w maliny. Zapomniałam dodać że za domek potrąca się 2 zł dziennie od osoby. Oczywiście nikt nie wiedział jaki jest cel mojego pobytu w gospodarstwie SADPOL. Pozdrowienia dla Iwony i Renaty, one wytrwały chyba do końca. Bardzo sympatyczne dziewczyny


Krótko mówiąc nie polecam wycieczki w maliny

Z ostatniej chwili.
Kierownictwo Sadpolu chciało mnie zastraszyć i sugerowało mi usunięcie tego postu ponieważ uważa że post ten zawiera same kłamstwa i pomówienia. Na moja prośbę aby konkretnie wypowiedzieli się co tu jest kłamstwem, niestety nie dostałam odpowiedzi. Nie chciałam też wyłudzić od pana G kasy jak sugerowano. Podobno ktoś zgłosił się do kierownictwa Sadpolu z propozycją usunięcia tego postu ze strony za odpowiednią opłatę. Podobno podawał się za mojego wysłanika. Szczerze mówiąc wcale bym się nie zdziwiła jeśli jakiś cwaniak wpadł by na taki pomysł. Oczywiście ja nie mam z tym nic wspólnego. Post jest tylko po to by potencjalni pracownicy wiedzieli na co mogą liczyć przyjezdzając tutaj do pracy. Wszystko co napisałam jest prawdą i jestem w stanie bronić swoich racji w sądzie.

Sadpol Gospodarstwo Rolno-Ogrodnicze. Glinicka Magdalena i Hipś Bożena

Strona firmy to http://www.sadpol.pl
Załączniki
Sadpol61.jpg
Sadpol40.jpg
Sadpol07.jpg
Sadpol08.jpg
Sadpol05.jpg
Sadpol02.jpg
Sadpol54.jpg
Sadpol49.jpg
Sadpol53.jpg
Sadpol45.jpg
Sadpol43.jpg
Sadpol11.jpg
Sadpol24.jpg
Sadpol15.jpg
Sadpol17.jpg
Sadpol25.jpg
Sadpol29.jpg
Sadpol28.jpg
Manipulacja neuroperswazyjna!!!

Moje posty mają charakter opinii i oceny, a przez to nie są zniesławiające i nie stanowią znamion czynu opisanego w kk.

Uznanie za bezprawne opinii, stanowiłoby zbyt daleką ingerencję w sferę poszanowania wolności ekspresji i naruszałoby art. 10 ust. 1 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności

Przypominam że wyrażanie negatywnych opinii - o działaniu osób czy przedsiębiorstw, o jakości ich produktów czy usług - nie jest działaniem bezprawnym i samo w sobie nie narusza dóbr osobistych.

terri
Posty: 359
Rejestracja: czw sty 25, 2007 9:59 pm
Lokalizacja: UK

Postautor: terri » sob sie 11, 2007 8:32 am

warunki mieszkalne sa naprawde wspaniale.
Tutaj na stronie przydaloby sie wiecej osob, ktore moglyby tez potwierdzic warunki w ktorych sa zmuszeni pracowac (najlepiej zdjeciami).
Wtedy inne osoby, moglyby same ocenic czy 'realia' a 'obiecanki' to jest to samo.

Awatar użytkownika
czarnaewa
Administracja forum
Posty: 883
Rejestracja: czw sty 25, 2007 1:24 am
Lokalizacja: Orneta
Kontakt:

Postautor: czarnaewa » sob sie 11, 2007 5:12 pm

terri pisze:Tutaj na stronie przydaloby sie wiecej osob, ktore moglyby tez potwierdzic warunki w ktorych sa zmuszeni pracowac (najlepiej zdjeciami).
Wtedy inne osoby, moglyby same ocenic czy 'realia' a 'obiecanki' to jest to samo.


Bardzo dobry pomysł, czekamy na wasze posty. Zdięcia proszę przesłać na maila jeśli nie macie miejsca na serwerze. Dodam je do postów.
Manipulacja neuroperswazyjna!!!

Moje posty mają charakter opinii i oceny, a przez to nie są zniesławiające i nie stanowią znamion czynu opisanego w kk.

Uznanie za bezprawne opinii, stanowiłoby zbyt daleką ingerencję w sferę poszanowania wolności ekspresji i naruszałoby art. 10 ust. 1 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności

Przypominam że wyrażanie negatywnych opinii - o działaniu osób czy przedsiębiorstw, o jakości ich produktów czy usług - nie jest działaniem bezprawnym i samo w sobie nie narusza dóbr osobistych.

Pracownik

Postautor: Pracownik » sob kwie 04, 2009 8:09 pm

A kto was zmuszał do jakiejkolwiek pracy . Nie podobało się wam to mogliście jechać do domu

zadowolony

Postautor: zadowolony » ndz kwie 05, 2009 2:06 pm

w tamtym roku było nieciekawie moze kultura lady - pgr była wieksza ukraincy ostro sie stawiają brygadzistki sie boja ze dostana wpierdo.. :mrgreen: jak ktos chce zarobic i pracy sie nie boi to odradzam sadpol a jesli pracy sie boisz tym bardziej odradzam sadpol szkoda mi biednych wiesniakow dla ktorych 40 zl to majatek :-/ to trzeba zobaczyc ofiary reformy balcerowicza okradziono tysiace oblowili sie nieliczni zlodzieje i kombinatorzy spod ciemnej gwiazdy :evil:

mamrot

Postautor: mamrot » ndz kwie 05, 2009 5:58 pm

dlaczego tyle nagatywuw praca jak kazda ina to dla nas jedyna praca w okolicy zarobki słabe bo praca prosta na mamrota sie zarobi

polsad

Postautor: polsad » wt kwie 07, 2009 2:49 pm

SADPOL TO OBOZ PRACY ZALEGALIZOWANY NIEWOLNICTWO XXI w

Maciek

Postautor: Maciek » czw maja 28, 2009 7:02 pm

pracowałem w tamtym roku w sadpolu. odradzam tą prace brygadzistki z góry mają zaplanowane kogo dziś z dniówki oskubać. Tak się stało ze mną nie otrzymałem pieniędzy za cały ciężko wypracowany dzień.

Awatar użytkownika
czarnaewa
Administracja forum
Posty: 883
Rejestracja: czw sty 25, 2007 1:24 am
Lokalizacja: Orneta
Kontakt:

Postautor: czarnaewa » ndz maja 31, 2009 8:46 am

Pracownik pisze:A kto was zmuszał do jakiejkolwiek pracy . Nie podobało się wam to mogliście jechać do domu


a gdzie to pisze ze ktoś zmuszał do pracy ? a gdzie to pisze ze nie pojechaliśmy do domu ? może coś z zrozumieniem słowa pisanego nie tak ;-)

nikomu nie odradzam pracować w sadpolu i wiem doskonale ze dla wielu osób z okolic co dojezdzają firmowymi autobusami to praktycznie jedyna możliwość zarobku wiec co by nie pisac o sadpolu to i tak beda tam pracowac bo nie maja wyjścia i kierownictwo sadpolu doskonale o tym wie
Manipulacja neuroperswazyjna!!!

Moje posty mają charakter opinii i oceny, a przez to nie są zniesławiające i nie stanowią znamion czynu opisanego w kk.

Uznanie za bezprawne opinii, stanowiłoby zbyt daleką ingerencję w sferę poszanowania wolności ekspresji i naruszałoby art. 10 ust. 1 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności

Przypominam że wyrażanie negatywnych opinii - o działaniu osób czy przedsiębiorstw, o jakości ich produktów czy usług - nie jest działaniem bezprawnym i samo w sobie nie narusza dóbr osobistych.

MagdaLena

praca w malinach

Postautor: MagdaLena » pn cze 15, 2009 8:16 am

W maju roku 2009, wraz z kilkoma osobami zakończyłam pracę w Sadpolu.Opiszę dokładnie całą historię naszego doświadczenia.Najpierw było ogłoszenie w Gazecie,że jest praca przy zbiorach od czerwca.Dopytałam się o kilka szczegółów,wszystko wyglądało fajnie,2 zł od 1 kg truskawek oraz malin, aktualne od czerwca,więc zaplanowaliśmy wyjazd.Kilka dni później zadzwoniłam ponownie sprawdzając,czy oferta jest wciąż aktualna.Okazało się,że można przyjechać już zaraz pomimo tego,iż nie ma jeszcze zbiorów to możemy przyjechać na pielęgnację malin oraz truskawek.Obiecano nam 50 zł dniówki,osoba,z którą rozmawiałam,pan specjalizujący się w rekrutacji pracowników nic nie powiedział o pracy na akord,więc nie dopytywałam się o to,chociaż wiem,że taka praca sezonowa jest najczęściej spotykana.Dzień przed wyjazdem zadzwoniłam ponownie,aby upewnić się co do rzeczy,które musimy wziąć.Powiedziano,że jest pościel,lodówka,pralka.Trzeba tylko wziąć garnki,patelnie,sztućce itp.Był tez podział na kobiety i mężczyzn.Następnego dnia przybyliśmy na miejsce.Dotarliśmy na adres Wierzbica 11a.Strażnik przywitał się z nami i wziął nasze dokumenty,oddając je dopiero nazajutrz.Gdy czekaliśmy na transport,porozmawialiśmy sobie z nim i w trakcie rozmowy nasza przyszła praca zaczęła nabierać nowych odcieni,po tym co od niego usłyszeliśmy.Mianowicie,że praca jest od 7 do 18,płatna (już) minimum 40 zł do złotych 50.Około 10 jest przerwa (płatna!) na śniadanie,trwająca pół godziny,natomiast przerwa obiadowa o godzinie 14 jest bezpłatna (jak wyjaśnił "jak w każdej normalnej pracy").Kiedy z nim rozmawialiśmy obok nas przechodziła bardzo biednie wyglądająca para,która głośno oznajmiła nam,żebyśmy go nie słuchali ponieważ pan strażnik "każdemu taki kit wciska".Wraz z nowo poznaną koleżanką tylko zaśmialiśmy się z nich,sądząc,że widocznie nie chce im się pracować.Wreszcie po około 30 minutach od przyjazdu do "bazy" na Wierzbicy 11a podjechał autosan i wsiedliśm,a zaraz za nami ogromna grupa ludzi,jakieś czterdzieści osób,Cyganów,Bułgarów,Ukraińców i wszyscy razem pojechaliśmy lekko zdezelowanym autokarem na ulicę Bindugi w miejscowości Kania Polska.Podejrzewam,że gdyby taki autobus wypchany ludźmi w każdym kącie zatrzymała drogówka to nie wyglądałoby to ciekawie.Odtąd tak będziemy dojeżdżać codziennie do pracy i z powrotem do miejsca noclegu,ponieważ odległość dzieląca pola truskawkowe i malinowe od naszego "hotelu" to około 8 km.Ostatniego dnia będziemy już musieli pokonać tę odległość pieszo w celu złapania pksu,ale nie jest to tak długa trasa jak mogłoby się wydawać.Spokojnie można dotrzeć pieszo do pracy,jeśli oczywiście zjadło się rano śniadanie,czyli trzeba by spóźnić się z premedytacją na autobus,który co rano wyjeżdża o 6.15 a następny około 7.Nie ma sensu spieszyć się i niczym bydło wtaszczać do autobusu już o 6.15 czy nawet na następny,zresztą w tym miejscu każdy mówi co innego i nigdy nie ma się pewności co do ilości kursów,które zabierają pracowników.Mozna wstać wczesniej na śniadanie,oczywiście,ale ciężko jest dostać się jednego z 16 palników na 120-150 osobową grupę osób w budynku mieszkalnym.Tak samo z łazienkami,absolutnie nie ma podziału na kobiety i mężczyzn,a w ubikacjach czy w pomieszczeniach prysznicowych nie ma zamka.Nikt nie dba tam o czystość.Nie ma żadnej nawet najmniejszej półeczki na rzeczy potrzebne do zrobienia toalety,nie licząc parapetu.Nie ma nawet malutkiego lusterka,ktore ułatwiłoby ogolenie się itp.,aby poczuć w tych łazienkach przynajmniej minimum komfortu.Zdjęcia wykonane przez użytkownika czarnaewa sa jak najbardziej aktualne,ubikacje wyglądaja wciąz tak samo.Ale wróćmy do początku.Po przyjeździe na miejsce wysiedlismy z autosana i czekaliśmy na dobre poł godziny na kogoś,kto łaskawie udzieliłby nam informacji,gdzie mamy sie udać i gdzie spać(na drodze do Wierzbicy zadzowniłam pod numer z ogloszenia,aby dopytać się o miejsce,gdzie mamy sie udać i aby dać znak,że juz przyjechalismy,tak jak z tym panem się umawiałam,czyli na godzinę popołudniową).W końcu pan zarządca budynku mieszkalnego się pojawił,ale też nie raczył od razu się nami zając od początku do końca robiąc wrażenie wielkiego poświecenia ze swojej strony,kiedy prosiło się go o coś,podobnie jak jego partnerka.Nie wiem jak to jest w budynkach w pobliżu bazy,ponoć lepiej,ale sytuacja na Bindugi wygląda tragicznie,więc piszę to po to,aby nikt nie zawiódł się tak jak my i oczekiwał chociaż odrobiny życzliwości,pomocy i komfortu.Po długich chwilach oczekiwania w końcu łaskawie zostaliśmy przydzieleni do pokoju.Pokój był na 18 osób,łózka były najprawdopodobniej wzięte z więzienia albo wojska,zespawane na kształt piętrowych.Wszystko byłoby w porządku w miarę,gdyby nie to,że mimo próśb o obiecaną pościel nie dostaliśmy jej,poniewaz okazało się,że przysługuje tylko Ukraińcom.Mimo batalii o nią i telefonie do pana,z ktorym rozmawialiśmy o pościeli nie udalo nam się jej uzyskac i zmuszeni byliśmy pierwszą noc spać bez niej w okropnie zimnym pokoju.Łatwo można sobie wyobrazić,jaka jest wtedy gotowość do porannej pracy i pobudki o 6, ale mimo to byliśmy pełni nadzieji,udało nam się nawet pojechać do pracy Lublinem.Wiedzieliśmy,że dzisiaj wszystkie sprzeczne informacje,jakie uzyskiwaliśmy od pracowników stałych i sezonowych ułożą się w jedną całość i nareszcie sami przekonamy,jak to jest pracować w Sadpolu.Zostaliśmy przydzieleni do rzędów malin i kazano nam wyrywać młode pędy oraz chwasty na odległosć jednej stopy od krzaka maliny.Platne 20 zł od 100m,taki rząd robiło sie w parach,jedna osoba od jednej strony rzędu,druga od drugiej strony i każda dostawała po 20 zł.Na początku było to miłe zajęcie,tym bardziej,że wydawało się,że szybko to pójdzie,ponieważ nie byliśmy opieszali.Jednak w miarę posuwania się pracy było coraz więcej trawy i chwastów,ktore trzeba było wyrywać rękawiczkami,które wszyscy dostali od pani brygadzistki.Okolo 14-15 były już strasznie podarte,czasem można było dostać drugą parę,jeśli była,natomiast grabie przysługiwały tylko tym,którzy jako pierwsi się do nich "dobrali",ponieważ sprzętu nie było za wiele.Po przekalkulowaniu,opłata za tę siermiężną pracę wychodziła równo 20 gr za metr (2 zł od 10 metrów,czyli przęsła).Na metr przypadało około 4-5 krzaków malin.Wychodziło ok.2-3 zł na godzinę,ale oczywiście "najlepsi" dostawali "nawet" 50 zł,co biorąc pod uwage pracę do 18.00 nie było szczytem marzeń.Wcześniejsze zakończenie pracy nie było możliwe,ponieważ trzeba było odrobić hotel-jeśli.zostało się w pokoju i w ogóle nie poszło do pracy,wtedy dniówka w wys.20 zł była potrącana z poprzedniego dnia,tego się dowiedzieliśmy od dłuższych bywalców i nie mieliśmy ochoty sprawdzać,czy to prawda,możliwe,że był to jeden ze sposobów zastraszania i jak największego wyzyskiwania pracownika.11 h pracy za 20-30 zł nie było godną płacą,tym bardziej,że na polach nie dało sie zjeść nic ciepłego.Tak,byli tacy,co "wyciągali" 50 zł,jednak nie było to możliwe dla normalnej osoby,chyba,że kosztem zdrowia i garba.Standardowe wynagrodzenie wynosiło 20 zł i wystarczało akurat na codzienne zakupy w dość drogich małych sklepikach,w końcu nie było tam supermarketów.Jednak było to dobre wyjście dla osób bez mieszkania,w końcu mieszkanie było "darmowe',wystarczyło jedynie pracować od rana do wieczora na polu,czy dla osób pochodzących z miejscowości,gdzie w ogóle nie ma pracy,ale nie dla ludzi z większymi perspektywami,z dużego miasta,chociaż też przyzwyczajonych do ciężkiej pracy,które chciały zarobić na wakacje.Praca ta nie byłaby upokarzająca,gdyby nie tak niskie wynagrodzenie,a niestety było to upokarzające,być popędzanym i ruganym za marne 20 zł.Jednak wszyscy nasi towarzysze pracy żyli nadzieją zbliżających się wielkimi krokami zbiorów.Ktoś usłyszał,że najlepsi będą mogli zbierać już pierwsze owoce za tydzień,potem z kolei,że do zbiorów zsotaną przydzieleni jedynie ci ludzie,którzy pielili.Generalnie wydawało się to wielkim przywilejem,móc zbierać owoce Sadpolowi a najpierw czekać na te zbiory, dostając 20 zł dniówki za ciężką i potrzebną pracę.Drugiego dnia było to samo,ledwo zrobiliśmy to 100 m,ponieważ krzaki były coraz bardziej zarośnięte.Już wiedzieliśmy,że długo tu nie zostaniemy.Żałowaliśmy,że nie mieliśmy obietnic pana Z. od rekrutacji na piśmie,w umowie,tak jak to mieli studenci z Mołdawii,którzy przyjechali tu przez agencję,która obiecywała im 700 dolarów na miesiąc.Tego drugiego dnia z jeszcze większym trudem musiałam walczyć o pościel,powieważ pani X od zarządcy podsłuchała w autokarze,że planujemy wyjechać stąd w sobotę albo jeszcze szybciej,więc wyszła z założenia,że nie opłaca jej się nam dostarczać kołder.Ostatecznie wszystko dla nas dobrze sie zakończyło,otrzymaliśmy to minimum.Trzeciego dnia przydzielono nas do dość lekkiej pracy polegającej na wycinaniu jedynie małych pędów malin,właściwie to nawet byliśmy zachwyceni tą pracą,ponieważ była lekka i przyjemna.tego samego dnia,rano,podjęliśmy decyzję,że wyjeżdżamy w czwartek,ale po rozmowie z odpowiednimi osobami okazało się,że jest to cały ciężki proceder,ponieważ dopiero w sobotę są wypłacane pieniądze, a nie ma możliwości otrzymania jej wcześniej droga wyjątku,ponieważ w kasie nie ma pieniędzy.Jedyną radą na to było to,aby porozmawiać z właścicielem,ale nikt nie chciał podać nam kontaktu do neigo ani nawet nazwiska.Wielce tajemnicza to była postać.Natomiast pieniądze z piątku i soboty wypłacane były dopiero za tydzień,więc nie opłacało nam się przyjeżdzać kolejny raz,chociaż była też możliwość wysłania ich pocztą,ale woleliśmy nie ryzykować.Toteż pogodzeni z losem i z biurokracją wycinaliśmy pędy,nie wiedząc nawet,jaką sumę za to dostaniemy,ponieważ brygadzistka nie mogła tego rostrzygnąć.Później udzieliła nam informacji,że 5 zł od 100m bodajże,następnie zostało to zmienione na 3 zł za godzinę,więc na polu dało się słyszeć głosy entuzjazmu.Niestety jakiś czas później kazano wszytkim przejśc w inne miejsce i wielką grupą poszliśmy jakies 1,5 kilometra dalej.Ustawiliśmy się przy grządkach i nie byłaby to taka zła praca,gdyby nie obrzydliwy smród ogromnych ilości gnojówki tudziez mułu rzecznego w dużym natężeniu obok naszego miejsca pracy.Okropnie mdliło i nie dało sie pracować,więc zbuntowaliśmy się i nie pracowaliśmy,tym bardziej słysząc,jaką dostaniemy zapłatę ale o tym zaraz.Okazało się,że im mniej było chwastów i innych śmieci do wyrwania czyli im mniej praca była ciężka i dość przyjemna,tym mniej było za to pieniędzy.Tym razem brygadzistki oznajmiły nam,że za 100 metrów dostaniemy 6 złotych.Niesamowicie oburzeni olalismy pracę(nasza koleżnaka,która pracowała przy nich z wytrwałością dostała 12 zl za dzień pracy,jak nam pod koniec dnia powiedziała).Nasz bojkot nie poszedł na marne,po jakimś czasie przyszła do nas brygadzistka mówiąc,że jestesmy rozliczeni i możemy odebrać pieniądze.czyli jednak były pieniądze dla nas,ale znalazły się dopiero wtedy,gdy okazalo się,że nic więcej z nas już nie "wycisną".Odebraliśmy je,"dniówka" była w wysokosci 3 złotych,ale odrobiona więc myśleliśmy,że do rana możemy zostać w hotelu,jednak grubo się myliliśmy,poniewaz pan zarządca dostał "cynk" i gdy nas ujrzał po 1,5 h spaceru z bazy na ulicę Bindugi kazał nam opuścić jak najszybciej hotel.Taki był piękny koniec naszej przygody z Sadpolem.Napisałam to po to,aby osoby,które chcą wyjechać na zbiory,aby zarobić na wakacje nie rozczarowaly się tak jak my i z góry wiedziały,czego mogą oczekiwać.Nie polecam takiej pracy absolutnie,praca na pewno nie jest proporcjonalna do wynagrodzenia.I nie ma mowy o podziale na kobiety i mężczyzn,przydzielanie do pokoi jest przypadkowe,a także nie ma tam żadnego szacunku i życzliwości w stosunku do pracowników.


meble kuchenne 4 poziom opinie

Wróć do „Uwaga na ...”

Created by Matti from StylesFactory.pl and Warlords of Draenor
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza phpBB.pl
 

 

cron